• Wpisów:1
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 22:05
  • Licznik odwiedzin:1 017 / 1406 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Z PERSPEKTYWY SEHUN’A

Wróciliśmy zmęczeni po całym dniu ciężkich treningów. Każdy z nas rozszedł się do pokoi, aby choć na chwilę wyciągnąć nogi przed siebie i pomyśleć o czymś innym niż choreografia i tekst piosenki. Na kanapie rozłożył się wygodnie Luhan i przycisnął głowę do poduszki. Wydawał się już spać w najlepsze. Nie chciałem go budzić, ale nie mogłem zostawić go tutaj na niewygodnej kanapie, która i tak była mała i ciasna. Chwyciłem go delikatnie w ręce, a on jak gdyby nigdy nic, wtulił się w mój tors. Był strasznie lekki. Z łatwością zaniosłem go do pokoju, który z nim dzieliłem. Najostrożniej jak potrafiłem, położyłem go na łóżku. Odetchnąłem, ze szczęścia, że udało mi się go nie obudzić. Jednak moje szczęście nie trwało za długo.

- Sehun? Co ty?…Przyniosłeś mnie tu? – zapytał tym swoim ślicznym, teraz ospałym głosem.

- Tak. Przepraszam, nie chciałem cię obudzić. Wybacz – zacząłem się bronić.

- Nic się nie stało. Jesteś kochany. Chodź tu do mnie. Ty też musisz odpocząć – zrobił mi miejsce na łóżku. Z lekkim uśmiechem położyłem się obok. Faktycznie przydałoby mi się trochę snu. Ułożyłem się wygodnie, zamykając oczy. Otworzyłem je natychmiast, gdy poczułem dotyk na moim brzuchu. Był to Luhan. Ułożył się na mnie wygodnie. Jego włosy, w tej chwili mające wyrazisty, pomarańczowy kolor, oplatały jego twarz. Zapach jego perfum zaczął wdzierać się do moich nozdrzy, a ja zacząłem się nim rozkoszować. Rozkoszować tak, jak nim całym. Moje serce szybciej zabiło, a ja sam nie wiedziałem, co strzeliło mi do łba, że go objąłem i nawet sam się nie spostrzegłem, a zasnąłem.

Z PERSPEKTYWY LUHAN’A

Dziękuję Sehun. Ty zawsze o mnie dbasz. Jesteś kochany. Kochany mój ty maknae. Zawsze będę przy tobie, a teraz śpij. Dziękuję, że mnie tu przyniosłeś. Przepraszam, że nie jestem z tobą szczery. Kiedyś ci powiem co czuję, ale jeszcze nie teraz. Choć nie zawsze najlepszym rozwiązaniem jest milczeć. Może teraz jak jesteśmy sami

- Sehun…śpisz? – i co było moją odpowiedzią? Głucha cisza. Uniosłem głowę do góry. Chłopak spał w najlepsze. Jego lekko uchylone usta, wywołały we mnie jakieś dziwne dreszcze. Chciałem je posmakować. Nie zrobiłem tego. Bałem się, że jeśli się obudzi, nie będzie chciał mnie znać, a tego bym nie przeżył. Zamiast tego delikatnie pocałowałem go w policzek, okryłem nas obu kołdrą i szepnąłem. – Dobranoc – wtuliłem się w jego tors i napawając się słodką rozkoszą jego perfum, zasnąłem.

- Rankiem, jak zawsze jako pierwszy wstałem i pobiegłem do łazienki, nie budząc przy tym Sehun’a. Chłopak dalej spał w najlepsze. Po ZALEDWIE dwudziestu minutach spędzonych w łazience, ktoś zaczął się dobijać.

- Lu, hyung, wychodź. Za długo już tam siedzisz!!! – był to głos Baekhyun’a. Zaśmiałem się. Nie miałem ochoty jeszcze wychodzić. Kochałem przesiadywać w toalecie. Kochałem dbać o swoją twarz i ciało. Dużo ludzi uważa, że wyglądam młodo mimo moich 24 lat. Minęło kolejne dwadzieścia minut. Chcąc nie chcąc wreszcie wyszedłem. Baekhyun oczywiście od razu zajął moje miejsce. Zaśmiałem się, widząc zrezygnowaną minę Chen’a i stojącego obok niego, opierającego się o jego ramię, na pół przytomnego Lay’a. Wróciłem do pokoju, a tam zastał mnie miły widok. Widok Sehun’a, który dalej spał w moim łóżku. Uśmiech zagościł na mojej twarzy. Nie miałem serca go budzić, ale trzeba było to zrobić. Dziś mamy kolejny trening. Podszedłem do okna i odsłoniłem je. Na dworze była ładna pogoda. Termometr wskazywał 30 stopni. Otworzyłem okno na oścież. Usłyszałem jęk Sehun’a, któremu zrobiło się chyba zimno. Odwróciłem się i ujrzałem chłopaka. Mój wzrok przykuła jego koszulka, a raczej jej brak. Kiedy ją zdjął? Jak wychodziłem jeszcze był ubrany. Podszedłem do niego i zacząłem śpiewać, jak miał w nawyku robić to Baek. Po chwili oberwałem z poduszki.

- Cicho. Jeszcze śpię – syknął chłopak zakrywając się kołdrą po czubek głowy.

- O nie. Tak to my się bawić nie będziemy – powiedziałem z zadziornym uśmiechem.

Z PERSPEKTYWY SEHUN’A

Co to za zimno? Przecież przed chwilą się przykryłem. Usłyszałem tylko.

- O nie. Tak to my się bawić nie będziemy – po czym kołdra została ze mnie brutalnie ściągnięta. Nieprzytomnym wzrokiem spojrzałem na osobę, która ją ze mnie ściągnęła. Te dwie czarne tęczówki wgapiające się we mnie. Tak zniewalające.

- Hyung? – powiedziałem. Musiałem głupio zabrzmieć. Ale wolałem się upewnić, że to on. Słońce dawało mu aurę, dzięki której wyglądał jak anioł. Z resztą, zawsze tak wygląda.

- Wstawaj Sehun. Dziś też mamy trening – odparł swoim ślicznym głosem. Niechętnie usiadłem. Spojrzałem na siebie. Jak to się stało, że nie mam na sobie koszulki? No jak się pytam? A tak. Zaraz po wyjściu Luhan’a, zrobiło mi się strasznie ciepło, więc ją zdjąłem. Ale jestem głupi. Już myślałem, że…nie Lu nigdy by jej nie zdjął. Marzenia. Siedzieliśmy chwile w milczeniu, po czym Luhan rzucił we mnie koszulką. – Ubierz się – powiedział. Zrobiłem co kazał i znów było cicho. Hyung usiadł na moim łóżku i zaczął gapić się w okno. Zastanawiałem się, o czym może myśleć. Nie miałem jednak dużo czasu do namysłu, bo…

- Suho, kazał wam zejść na dół – drzwi otworzyły się i stanął w nich Chanyeol. Powiedział i już go nie było. Oboje zrezygnowani podnieśliśmy się w tym samym czasie.

- Ostatni na dole, sprząta pokój – krzyknął Luhan wybiegając z pokoju. Od razu wyleciałem za nim.

- Ej to nie fair!!! – krzyknąłem biegnąc. Luhan tylko się zaśmiał i biegł dalej. Dotarliśmy do schodów. Lu zjechał po poręczy, a ja zbiegłem normalnie.

- Haha!!! Wygrałem, wygrałem – zaczął skakać uradowany. – Sprzątasz!!! – wyszczerzył do mnie zęby i wytknął język. Odpowiedziałem mu tym samym.

- To nie było sprawiedliwe. Wyruszyłeś szybciej – zacząłem się bulwersować.

- Ale nie zmienia to faktu, że przegrałeś. Chodź. Wszyscy już pewnie czekają – pociągnął mnie za rękę do salonu. Wbiegliśmy ze śmiechem. Rzeczywiście w pomieszczeniu byli już wszyscy.

- No to skoro wszyscy są, mogę powiedzieć czego się dowiedziałem – zaczął lider, już mnie nudząc. – Jak wiecie dziś mieliśmy mieć trening… – był wyraźnie podekscytowany. – Odwołali go. Musieli pilnie wynająć salę komuś innemu – po tych słowach wszyscy zaczęli skakać ze szczęścia. Baekhyun zachowywał się najgłośniej, jak zawsze zresztą. – Ale bądźcie ciszej. Jeszcze nie skończyłem – zaczął nas uciszać. Udało mu się to dopiero po kilku minutach. – Dziękuję. Co wy na to, żeby pójść do wesołego miasteczka? – zaproponował. Wszyscy oczywiście się zgodzili. Ja też bym to zrobił, ale…

- Idźcie sami. Nie mam ochoty. Wolę się wyspać – powiedział Luhan.

- Chcesz zostać tu sam? – warknął przejęty Tao.

- Ktoś może ze mną zostać. Byłbym wdzięczny – Lu wyglądał na lekko przestraszonego. Perspektywa bycia samemu w domu, chyba mu nie odpowiadała. Z resztą ja też nie chciałbym tu zostać po opowieściach Tao. A to widział duchy, a to coś słyszał.

- Sehun, może ty? Ostatnio powiedziałeś, że zrobisz wszystko dla swojego hyunga – Lay uśmiechnął się pokazując swoje dołeczki. Tylko on wiedział co czułem do Lu. A ton jego głosu brzmiał raczej, jakby mówił „To twoja szansa. Nie zmarnuj jej”. Zgodziłem się, a jako powód podałem.

- W sumie, chce mi się spać. Idę do góry. Dobranoc – i wyszedłem nie patrząc na pozostałych. Po chwili przyszedł do mnie Lay.

- Powiedz mu. Będziecie sami. Zaprowadź go do piwnicy, wiem, że się boi, ale przy tobie będzie czół się bezpieczny. Powiedz, że chcesz mu coś pokazać, a potem zamknij się z nim w tym małym pokoiku tam na dole. Powiedz mu to i jedynie, albo cię przyjmie, albo stracisz przyjaciela – to nie było zbyt pocieszające. Nic nie odpowiedziałem. Chłopak po chwili wyszedł i zostawił mnie samego z moimi myślami. Stracę przyjaciela? Nie mogę…chyba bym się zabił.

Z PERSPEKTYWY LUHAN’A

Zgodził się ze mną zostać. Właśnie tego chciałem. Teraz mam okazję, ale jak mu to powiedzieć? Może on mnie źle zrozumie i po wyznaniu mu moich uczuć nie będzie chciał ze mną rozmawiać? A może w ogóle mu nie powiem? Przynajmniej się nie zbłaźnię. Inni już poszli. Siedzę…leżę teraz na kanapie i zastanawiam się co zrobić ze swoim życiem. Dlaczego musiałem zakochać się w facecie? Dlaczego nie mogła być to jakaś kobieta? Ale ze mnie matoł. Leżąc tak nie słyszałem jak Sehun zszedł na dół. Przestraszyłem się, gdy złapał mnie za rękę. Podskoczyłem na łóżku. Spojrzałem na niego, a jego oczy były pełne nadziei.

- Chodź ze mną, hyung. Chcę ci coś pokazać – z jego pomocą wstałem. Po chwili stanęliśmy przed drzwiami piwnicy. Stanąłem jak wryty.

-Tam jest strasznie – lekko się zatrząsłem.

- Boisz się? – zapytał chłopak.

- Nie – syknąłem. Nie była to oczywiście prawda. Bałem się. Bałem się jak cholera.

- Lubię jak kłamiesz – powiedział młodszy, ale wyższy ode mnie blondyn. Lubi? Co lubi? Nie bardzo zrozumiałem. Otworzył drzwi. – Idziesz, czy mam iść sam? – zapytał. Jako, że jestem mężczyzną, poszedłem. Oczywiście to on prowadził. Było ciemno. Co on niby chciał mi tu pokazać? Ja tu nic nie widziałem. W końcu dotarliśmy do drzwi. Otworzył je, wpuścił mnie do środka. Zapalił światło. Stałem do niego tyłem, więc nie widziałem co robił. Zdawało mi się, że zakluczył drzwi. Po chwili poczułem dotyk na mojej tali. Chłopak zaczął mnie tulić. - Lubię jak śpisz. Lubię jak się śmiejesz. Lubię jak śpiewasz. Wiesz co chcę ci powiedzieć? – szepnął mi do ucha. Moje serce zabiło szybciej. O wiele szybciej. – Luhan, lubię cię…bardzo cię lubię – poczułem na swojej szyi delikatne muśnięcia. Czy on mnie właśnie całował? Czy on mi właśnie powiedział, że mnie lubi? – Kocham cię, hyung – powiedział w końcu, odwracając mnie w swoją stronę. Moje usta otwierały się i zamykały. Nie mogłem wydusić z siebie żadnego słowa. Spiąłem się jeszcze bardziej, gdy chłopak zbliżył się do mnie i pocałował. Po chwili oderwał się ode mnie. Odszedł i usiadł na małym łóżko znajdującym się w pomieszczeniu. Podszedłem do drzwi…poprawka. Pobiegłem jak szalony do drzwi, dalej nie potrafiąc wydusić z siebie żadnego słowa. Usłyszałem cichy szloch chłopca.

- Sa Rang Hae Yo! (Kocham cię) – wyszeptałem w końcu. Nie wiedziałem co zrobił. Przycisnąłem się lekko do drzwi. – Kocham cię, Sehun – powiedziałem głośniej. Usłyszałem cichy odgłos kroków.

- Kochasz? – usłyszałem za plecami. – Kochasz, ale jak brata. Nie jak kogoś więcej. Nie tak, jak ja kocham ciebie, hyung – jego głos drżał. Odwróciłem się i ujrzałem jego duże, czarne, lekko zaczerwienione tęczówki. Pogłaskałem jego policzki i zbliżyłem się do niego, całując. Był zaskoczony. Poczułem to. Po chwili jednak zaczął odwzajemniać mój pocałunek, a jego dłonie powędrowały na moje pośladki, podciągając mnie do góry i zawieszając moje nogi na jego biodrach. Maknae przycisnął mnie do drzwi, a jego język wtargnął zachłannie pomiędzy moje wargi. Cicho zamruczałem i otworzyłem szerzej usta zapraszając go do środka. Oczywiście skorzystał z zaproszenia, a jego pocałunki stały się bardziej zachłanne. Oderwał się ode mnie, by złapać powietrze, a ja miałem okazję by coś powiedzieć.

- Kocham, jak nikogo innego. Mój maknae – znów zaczęliśmy się całować.

Myśli Sehun’a

Powiedział to. Powiedział, że mnie kocha. Nie odrzucił mnie. Nie zrobił tego. Kocha mnie!!! Dziękuję Luhan. Dziękuję, że mnie kochasz. Sprawię, że poczujesz się jak jeszcze nigdy. Jesteś taki pociągający. Nasze usta pasują do siebie idealnie. Wiem, że to ty jesteś starszy, ale ja nie zamierzam być uke. Ty nim będziesz. Kocham cię Lu.

Ciąg dalszy Perspektywy Luhan’a:

Całowaliśmy się. Jak szaleni. Nasze języki i usta łączyły się raz po raz. Oh Sehun…gdybyś wiedział, od jak dawna na to czekałem. Jaki ja byłem głupi. Nie spostrzegłem, że odwzajemniasz moje pożądanie. Proszę, nie każcie mi się z tego budzić. Nie mówcie, że to tylko jakiś głupi sen. Nie przeżyję tego. Z myśli wyrwało mnie mocne ściśnięcie moich pośladków. Jęknąłem cicho, dając znak, że mi się to podoba. Chłopak oderwał się od moich ust i zaczął całować szyję, zostawiając na moim ciele mokre ślady. Dziwnie się czułem będąc uke, ale nie przejąłem się tym zbytnio. Już nie wytrzymywałem. Chciałem…pragnąłem Sehun’a. Moje ręce podniosły jego koszulkę do góry, a on oderwał się ode mnie i pozwolił mi ją zdjąć. Moje dłonie wędrowały po jego torsie. Nie pozostał mi dłużny. Po chwili ja również nie miałem koszulki. Nie wiem nawet kiedy zdążył ją zdjąć. Nie wiem też kiedy rzucił mną na łóżko, usiadł na mnie i dalej całował. Teraz wiedziałem tylko jedno. Chcę ciebie, Sehun, a ty weź mnie i daj mi przyjemność.

- Co powiesz na małą zabawę? – Sehun wyjął spod poduszki kajdanki i zakręcił nimi na palcu, cały czas na mnie siedząc.

- Skąd ty je wytrzasnąłeś? – syknąłem z uśmiechem.

- Tajemnica. – ponownie mnie pocałował, a jego ręce jednym, zwinnym ruchem założyły mi kajdanki na ręce.

- Zaplanowałeś to sobie? – bardziej chyba stwierdziłem, nią zapytałem.

- Tak. Chciałem cię tu przywiązać i zgwałcić, ale ty jednak powiedziałeś, że mnie kochasz, więc zmieniłem zdanie – na twarz maknae wstąpił jakiś taki dziwny uśmieszek.

- A jakbym nie powiedział? – ja również się tak uśmiechnąłem i starałem uwolnić ręce, ale na próżno.

- Przyczepiłbym cię tu i sam się do ciebie dobrał, hyung – jego język był tak zwinny. W jednej chwili znalazł się w moich ustach. Nie protestowałem. Tylko trochę bolały mnie ręce, ale po chwili przestałem się nimi przejmować. Nie miałem na to czasu. Zwinne ręce Sehun’a, zaczęły rozpinać mój pasek i zniżać spodnie. Jakże było mi cholernie dobrze, gdy poczułem jego rękę na moim nabrzmiałym już członku. Nigdy nie sądziłem, że napalę się tak na faceta. Gdyby ktoś kilka miesięcy temu, zanim zacząłem darzyć go uczuciem, powiedział mi, że będę się z nim całował lub coś innego, po prostu, najzwyczajniej w świecie bym go wyśmiał.

Leżeli dalej się całując. Luhan jęczał z każdym ruchem członka Sehun’a, który znajdował się już w jego wnętrzu i mocniej napierał na łóżko. Blondyn cały czas całując chłopaka o pomarańczowych włosach, starał się być jak najdelikatniejszy w stosunku do niego. Może jego ruchy były stanowcze, władcze, szybkie, mocne, ale delikatne. Ruszał się coraz szybciej. Każdym ruchem sprawiał mu przyjemność. Każdym ruchem sprawiał, że czół się jak w niebie.

- Tak…szybciej…Sehun…agh – wyjęczał Luhan, gdy Sehun znalazł wrażliwy punkt w jego wnętrzu. Nie musiał czekać na spełnienie prośby. Maknae cały czas nie odrywając ust od słodkich warg małego jelonka, zrobił kilka mocniejszych pchnięć. I to wystarczyło. Luhan doszedł, a jego członek wystrzelił białą ciecz na podbrzusze Sehun’a. Nie minęła chwila, a wnętrze Luhan’a zalał taki sam, ciepły płyn. oboje jeszcze raz jęknęli. Sehun zszedł z jelonka i położył się na plecach obok niego. – Możesz mnie rozkuć? To trochę boli – upomniał się jelonek, potrząsając dłońmi. Maknae zaśmiał się i wyszukał kluczyk z kieszeni spodni. Zbliżył się do rąk starszego, zaczął rozpinać kajdanki i ponownie całować chłopaka. Gdy tylko Luhan mógł poruszać swobodnie dłońmi, szybko przewrócił maknae na plecy i położył się na nic, całując. Oderwał się od niego i wtulił w ciepły tors chłopaka.

- I co teraz? – zapytał po chwili ciszy Sehun.

- Nie wiem… – szepnął jelonek zamykając oczy. – Nigdy nie sadziłem, że to zrobimy. Gdyby ktoś wczoraj powiedział mi, że mnie kochasz, odesłałbym go do psychiatryka – zaśmiał się, a Sehun odpowiedział mu tym samym.

- Powiemy im? – ponowne pytanie wydobywające się z ust młodszego.

- Nie…nie chcę by wiedzieli. niech sami się domyślą, a teraz chodźmy spać. – wyszeptał. – Kocham cię Sehun.

- Ja cię też kocham, hyung. – powiedział. Teraz już oboje byli pewni:

Razem…nawet śmierć ich nie rozdzieli…